Ciasteczka wiosenne

Dziś w końcu poczułam wiosnę. Poranek owszem rześki (wychodzę o 7 rano), musiałam nawet uzbroić się z rękawiczki, ale potem….potem to już było wspaniale.

Wiosna to moja ukochana pora roku. Drzewa zielone, dzień długi, rower na wysokich obrotach i słońce!

Podobno najbardziej lubi się te okresy, w których się urodziliśmy.

Ja, astrologiczny baran, zgadzam się z tym w 100%.

U mnie wiosna mogłaby trać cały rok.

Dziś dopiero zauważyłam, że drzewa zakwitły, ptaki ćwierkają i ludzie jacyś tacy uśmiechnięci i mniej goniący. Skrzyczałam samą siebie, jak to możliwe, że biegnę, gonię, doba za krótka, a tak na prawdę nie zauważam tego co najważniejsze.

Najważniejsza jest wiosna i przypływ energii. Na pewno w  końcu uda się:

1. wymyć okna – ale umówmy się –  nie nerwowo 🙂

2. zabrać się do kreacji moich drewnianych podstawek, które aktualnie suszą się na balkonie. Znacie ten motyw? Jak będą gotowe na pewno się pochwalę.

3. zaplanować przyszłość blogową i realną. W czeluściach offline-u już dużo się dzieje, już niebawem wcielę w życie.

Czuję moc. Będzie się dużo działo!

Aby uczcić moje oddanie i przywitać należycie Wiosenną Panią upiekłam i udekorowałam słoneczne ciasteczka. Częstujcie się śmiało i poczujcie moją radość.

Ciasteczka z tego przepisu.

Lukier podkradziony z pierniczków.

 

wiosna2

 

wiosna3

 

wiosna4

 

wiosna5

 

wiosna6

 

Advertisements