Czy polubimy się na zumbie?

aerobicsźródło: http://www.walthamstow.towntalk.co.u

Jeśli dopiero zaczynasz, pewnie nie. Jak poćwiczymy razem kilka miesięcy na pewno relacje się poprawią. Zanim to jednak nastąpi, proszę przeczytaj i weź po uwagę na następnych zajęciach:

1. Twoja pupa, Twoja sprawa

Ok, Twoją pupa na pewno interesuje się mąż/chłopak/żona/dziewczyna. Być może chirurg plastyczny jeśli takowego odwiedzasz, ale z pewnością nikt na sali ćwiczeń. Prawda jest taka, że każdy ogląda swoje własne podrygi, ruchy i szejki.Nie ma potrzeby prężenia się i  wyginania.

Każda z Nas obserwuje swoje własne postępy i zmieniającą się sylwetkę. Oczywiście dziewczyny ocenią Twój strój czy poprawią sobie humor w myślach (ufff! mam chudsze uda) – ale to tyle. Nie stresuj się tym, co inni (inne) o Tobie pomyślą. Niech zajmą się własnym tyłkiem.

2. Ostatni będę przegranymi

Wszystkie nowe dziewczyny uciekają na tył sali. Najchętniej wciskają się gdzieś między drzwiami a kwietnikiem, który wspaniale zakrywa 1/3 ciała. Ja tą potrzebę ukrycia się doskonale rozumiem. Stopniowo jednak przesuwałam się do przodu, aby lepiej widzieć i słyszeć prowadzącą. Dziewczyny jeśli jesteście pierwszy raz na zajęciach pchajcie się do przodu, to Was bardziej zmobilizuje i szybciej wpadniecie w rytm.
Prowadząca nie będzie tez traciła czasu na zapraszanie Was do przodu („nie, nie ja potańczę sobie tutaj w kąciku”). Dzięki temu zatańczymy o jedną piosenkę więcej.

3. Pot to łzy tłuszczu

Pot jest świetny! Uwielbiam ten stan gdy cieknie mi po plecach. To znak, że dałam z siebie wszystko. Nie schudniesz od ciągłego matowania twarzy czy pilnowania aby broń boże nie spocić się pod pachą. Chyba, że przychodzisz do klubu sportowego czy siłowni, aby „wyrwać” męża
(ale to już inna historia).
Nie „blokuj” lustra innym dziewczynom podczas ćwiczeń, aby zajrzeć czy przypadkiem nie rozmazał Ci się tusz do rzęs („Oł noł! Tylko nie to!”)
.

4. Przyjaciółka jest Twoim wrogiem

Gdy wybierasz się na zajęcia pierwszy raz z pewnością pewniej poczujesz się z kimś znajomym na sali. Z czasem jednak zobaczysz, że przyjaciółka/siostra to problem. A co jeśli szybciej zrzucisz oponkę? Albo Ona już po 2 tygodniach założy spodnie o rozmiar mniejsze? Wiadomo koniec przyjaźni!
Nie mówiąc o tym, że w grupie jesteśmy mniej skupione. W przerwie zamiast odsapnąć i łyknąć wody śmiejemy się ze swojej nieporadności. Staramy się być zabawne i urocze w swoim nie-znaniu kroków. Nie mówiąc o tym, że nie słuchacie, nie widzicie prowadzącej, która pokazuje kroki nowego układu, a potem żądacie ciągłych powtórzeń. Wkurza mnie to!

PS – Tak wiem, elementy tańca nawiązujące do ruchów erotycznych są śmieszne, ale nie ma konieczności zalewania się do upadłego na każdych zajęciach.

5. Pij wodę

Koleżanko pij wodę. Wodę niegazowaną. Przynajmniej 1 litr małymi łyczkami podczas intensywnego treningu.
Nie kolorowy napój quazi – izotermiczny, napój herbaciany choćby z zieloną herbatą czy kawę. Kawę z mlekiem ktoś miał w termosie! SERIO.

6. Cierpliwości, cierpliwości, cierpliwości

Przykro mi, ale po dwóch zajęciach nie będziesz znać kroków i poruszać się tak jak ktoś po rocznym treningu. Nie schudniesz też po miesiącu 20 kg, szczególnie jeśli połowę piosenek opuszczasz, bo są za szybkie. Kobieto rusz się! Jak nie znasz kroków skacz, machaj ręką i nogą. Najważniejsze to się ruszać a nie stać ze skrzywioną miną.
Jeśli się wstydzisz innych kobiet przeczytaj raz jeszcze punkt 2.

Jaka jest nagroda za wytrwałość?

Przy uczciwym skakaniu pierwsze efekty zobaczysz już po miesiącu. Bardziej jędrna i „zwarta” skóra, być może kilka centymetrów mniej w pasie, zdrowsza cera (bo dotleniona i nawodniona).

Na szczęście słomiany zapał to cecha charakteryzująca większość Naszego społeczeństwa. Jestem pewna, że w kwietniu będzie nas już połowa, a najpóźniej w maju wrócimy do kameralnego składu.

Chyba, że się tak prawdziwie zmobilizujesz? 🙂

Reklamy