Chorwacja – nasze marzenia emerytalne

Po zeszłorocznej samochodowej wyprawie do Rumunii, w tym roku postanowiliśmy wypocząć na lenia oraz pierwszy raz skorzystać z oferty biura turystycznego.
W wieku 30 lat był to nasz pierwszy raz (nawet podróż poślubną zorganizowaliśmy sami). Wykupienie wycieczki ma swoje zalety: niczym się nie przejmujesz, wszystko masz załatwione, problemy w trakcie podróży nie są twoim zmartwieniem. Minusami pewnie zawsze wyższe koszty, chwilowo odczuwalne „oszczędzanie” na kliencie, mniej się zobaczy.

Nasza podróż była wspaniała. Co prawda zupełnie nie tam gdzie się wybieraliśmy (myśleliśmy o Grecji), bo wylądowaliśmy w Chorwacji. I znowu ktoś tam był, coś opowiadał, coś się samemu słyszało, ale jednak nic konkretnego. Pokochaliśmy ten kraj od pierwszego wejrzenia.

Podróż tam gdzie mieliśmy spędzić kolejne 7 dni, trwała od wyruszenia z domu prawie 24 godziny. Musieliśmy pokonać podróż do Poznania, skąd był wylot do Dubrovnika, a następnie kilkugodzinną podróż autokarem po chorwackich drogach. Tutaj wielkie podobieństwo do dróg rumuńskich – wąskie, bardzo kręte, górskie drogi nie pozwalały na szaleństwo prędkościowe, tym bardziej, że po drodze kierowca odstawiał ludzie do poszczególnych hoteli w różnych miejscowościach.

Podziwialiśmy z okna autokaru wspaniałe widoki, słuchając przy okazji przewodniczki (to kolejny plus zorganizowanych wycieczek). Aż tu nagle: przejście graniczne. Przejście graniczne i kontrola paszportowa w mieście, które jest w UE?

ch37przejście graniczne w Neum

Tak. Ok 60 km od Dubrovnika znajduje się miasto Neum, które należy do Bośni i Harcegowiny, które dzieli Chorwację na dwie części. Na szczęście kontroli szczególnej nie było, przejechaliśmy szybko.

ch9

Zakwaterowani zostaliśmy w hotelu „Kastel”, w Kastel Luksić, jednym z 7 miasteczek składających się na Kaštelę w centralnej Dalmacji, położonych na północy zachód od Splitu, na zachód od Solinu i na wschód od Trogiru.

ch35

ch36

ch33

ch31

Wspaniałe, kamieniste plaże, błękitna (miejscami turkusowa) woda, zlewająca się z błękitem nieba, z wyspami na horyzoncie ( w Chorwacji jest ok 1200 wysp, tylko 50 jest zamieszkałych).

Nie mogliśmy nie odwiedzić Trogiru, którego starówka jest wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO oraz drugiego co do wielkości miasta w Chorwacji – Splitu. Dotarcie tam nie było problemem, co 20 minut odjeżdżał autobus nr 37 łączący oba miasta.

ch26Trogir

ch24

ch25Trogir

 

ch30Widok z wieży widokowej na Placu Jana Pawła II w Trogirze

ch29

ch28

ch27gałki są ogrooomne! Niestety temperatura wymaga szybkiego jedzenia 🙂

ch14

Splitch15Splitch19🙂

W Chorwacji mieszka trochę ponad 4 mln. Chorwatów. Każdego roku do tego kraju przybywa ok 1 mln. Polaków. Często napotykaliśmy także Niemców, Włochów, Słowaków i Czechów.
ch18Żelki my love!ch17

ch16

To co urzeka to wąskie, brukowane uliczki, czerwone dachy, wszechogarniający błękit, przepyszne i największe na świecie lody (duża konkurencja dla tych włoskich), wszędobylski luz, uśmiech i pogoda ducha. No i „Pekarny” – mniejsze lub większe piekarenki, ze świeżymi bułeczkami i pieczywem, na każdym kroku. Ciekawe jest tamtejsze pieczywo – biała bułka, jak to nazwał M. „jak chałka tylko nie słodka”. Pierwsze dni było ok, ale potem bardzo brakowało mi czegoś pełnoziarnistego 🙂

ch1

cg31

IMG_7406

Chorwacja, w czym jej urok, to obok morza to również góry, w które wybraliśmy się wraz ze znajomymi, niestety na niezbyt długą wyprawę, ze względu na brak odpowiedniego obuwia.

Odpowiednia obuwie jednak zakupiliśmy do celów plażowych. Plaże oraz dno jest kamieniste, z jeżowcami.

Skorzystaliśmy również z oferty raftingu – spływu górską rzeką, w specjalnie przygotowanym pontonie. Wrażenia nie zapomniane! Woda czysta, przejrzysta, z pływającymi obok rybami. Ekscytujące fragmenty spływu oraz skok z 6 metrowej skały do 8-metrowej głębokości wody. NIESAMOWITE! Ja skoczyłam dwa razy. Ten drugi raz okupiłam zapalenie ucha – ale warto było, powtórzyłabym znowu!

ra1

ra2

ra3

ra4

ra5
Wielkie wrażenie zrobił Na nas również Park Narodowy Krka, założony w dolnym i środkowym biegu rzeki Krka, z ich największą atrakcją – wodospadami. Nie mogliśmy pominąć takiej okazji, kąpaliśmy się tam również 🙂

ch7

ch5Gdzie jestem Ja? 🙂

ch4Pyszna Orada z grilla

Chwile pomiędzy plażowaniem, a zwiedzaniem wykorzystywaliśmy na „kawkowanie” (bardziej ja), i piwkowanie (bardziej małżonek). Kawa określana „large coffee with milk), to mocna kawa z ekspresu, z odrobiną pianki mlecznej, podawana ze szklanką zimnej wody. Najpyszniejsza z widokiem na morze!

ch34

ch13

„Natural Lemoniade” to woda i sok z cytryny…bez cukru!:-)ch11Mochito – kelner powiedział, że zamiast limonki dodał cytrynę, ale zrobił tak, że będę zadowolona.
Byłam zadowolona po jednym drinku 🙂

ch12„Dalmacyjski prysmak” – pizza z sardynkami

Do Chorwacji wrócimy na pewno. Jednak tym razem samochodem, aby mieć większą swobodę działania. Planujemy tam też emeryturę. Mieliśmy spędzić ją w polskich górach, ale zmieniliśmy plany, choć góry tam też są. Chcę żyć w kraju, gdzie cytryny, limonki, pomarańcze, granaty, kiwi rosną pod oknem i czas płynie zupełnie inaczej.

ch32

granatych22

cytrynych21

winogronach20limonki

Z Chorwacji przywieźliśmy kilka spacjałów – m.in miód lawendowy, herbatę z jej dodatkiem, zachwalany ( i przepyszny) dżem z figi i pomarańczy, czekoladę z migdałami i świetny ajwar (czuć słońce w warzywach) i oczywiście oliwę z oliwek. Trochę dobra na ciężkie dni pracy po urlopie 🙂

ch3

I choć opcja ze zorganizowana wycieczką sprawdziła się, to okazało się, że zdecydowanie jesteśmy typem „swobodnych podróżników”.

Advertisements