Puchate placuszki

placuszki1

placuszki3
Dopadłam wczoraj ostatnie truskawki. Nie były już zjawiskowe, malutkie ale za to bardzo słodkie. Postanowiłam wykorzystać je jak najszybciej, czyli do koktajlu truskawkowo-bananowego oraz do puchatych placuszków śniadaniowych.
Przygotowane wieczorem (w trakcie meczu mundialowego Niemcy-Brazylia). Rano tak samo pyszne, równie puchate i sycące. Przepis z pewnością powtórzę z  innymi owocami – już poluję na słodkie maliny i borówki.

Polecam na leniwe weekendowe śniadanie lub szybkie przed wyjściem do pracy.

Aby przygotować 16-18 puchatych placuszków potrzebujesz:

– ok 300 ml jogurtu greckiego (lub zwykłego)
– 2 jajka
– 2 łyżki oleju
– ok 1,5 szklanki mąki
– 2 – 3 łyżki cukru
– 2 łyżeczki proszku do pieczenia
– ok 300 g owoców ( u mnie truskawki)

Jak to zrobić?

Składniki „lodówkowe” powinny być w temperaturze pokojowej.
Jogurt, jajka, olej wymieszaj na gładką masę. Dodaj mąkę, cukier, proszek do pieczenia. Zmiksuj lub utrzyj na gładkie ciasto (będzie dość gęste, ale nie warto go rozcieńczać).

Truskawki odszypułkuj, pokrój na plasterki. Mniejsze owoce jak maliny czy borówki wykorzystaj w całości.

Rozgrzej patelnię teflonową (bez oleju), nakładaj po 1 łyżce ciasta w dużych odstępach, placki dość mocno rosną  (ja smażyłam po 4 placuszki na dużej patelni). Smaż na najmniejszym ogniu, dając im czas na wyrośnięcie. W momencie gdy jedna strona jest usmażona, ułóż na „surowej” stronie owoce i przewróć na druga stronę. Smaż do zarumienienia przez kilka minut.
U mnie posypane cukrem pudrem, ale polecam je z jogurtem naturalnym i świeżymi owocami (niestety cały zużyłam do ciasta).

placuszki2

Reklamy