Podróż życia…Transylwania.

Trudno jest zebrać myśli i powrócić do rzeczywistości, gdy przeżyło się podróż życia, przejechało 4 państwa, ponad 4000 tysiące kilometrów,  obaliło stereotypy, z którymi się jechało (i parę win) 😉

Celem naszej podróży samochodowej, w tym roku po Słowacji, stała się Rumunia. Prawie za każdym razem słyszeliśmy  „….Rumunia???? yhyhyhyhyhhy……..super….”, „tam Was okradną a potem zabiją”, „drogi są tak dramatyczne, że szkoda gadać”. Nic z tych słów nie sprawdziło się. Może poza „Rumunia??? SUPER!!!!”.

Jechaliśmy z trzema przekonaniami o tym tajemniczym kraju:

  1. W Rumunii jest bardzo tanio.
  2. W Rumunii są makabryczne drogi
  3. W Rumunii jest duży problem komunikacyjny (nikt nie mówi po angielsku)
    IMG_5379

IMG_5378Pierwszą noc spędziliśmy na Słowacji  nad Veľką Domašą, na polu namiotowym. Bardzo przyjemne, doskonale wyposażone miejsce, z zapewnionymi prysznicami, kuchnią, woda pitną. Noc była bardzo, bardzo zimna, szczególnie w naszym marnym namiocie bez tropika. Najgłośniejsi na polu byli Polacy, balujący do 4 nad ranem 😉 Koszt pobytu – 5 euro.

Wyjechawszy z samego rana, przyjechaliśmy Słowację, Węgry, na granicy z  Rumunią byliśmy o 16 polskiego czasu (17 rumuńskiego).

IMG_5632 IMG_5646 IMG_5649 IMG_5625   IMG_5597IMG_5385
Pobyt praktycznie w większości zaplanowaliśmy na zwiedzanie Transylwanii. W planie znalazło się Brasov (trzecie co do popularności miasto turystyczne), Sigishoara (miejsce urodzenia Draculi), Bran (miejsce życia Vlada Palownika- Draculi), szosa transfogarska.

IMG_5603 IMG_5593

Brasov

IMG_5417 IMG_5430  IMG_5419 IMG_5434Sigishoara

IMG_5397

IMG_5398Bran

IMG_5526 IMG_5511---Kopia   IMG_5555

Wszystko piękne, tajemnicze, doskonale zorganizowane i drogie 😉 Zbyt duże oczekiwania pokładaliśmy w miejscach związanych z Draculą. Spodziewałam się wyskakujących zewsząd wampirów, trumien, krwi płynącej po ścianach. Nic takiego nie było niestety. Zastanawiałam się nad zdobyciem zatrudnienia w dziale marketingu zamku w Bran, aby podkręcić nieco atmosferę 😉

Szosa transfogarska, jezioro Vidraru

IMG_5469 IMG_5466 IMG_5480 IMG_5481 IMG_5493 IMG_5488Szosa transfogarska zapierająca dech w piersiach. W najwyższym punkcie osiąga się 2034 m.n.p.m. Podczas jej budowy wykorzystano miliardowe sumy pieniędzy i 6 milionów kilogramów dynamitu.
W okresie jesiennym i zimowym zamknięta dla ruchu samochodowego.

IMG_5391

Rumunia nie jest tania.  Ceny noclegów, oczywiście zależne od rejonu, wahają się  w przypadku naszych noclegów od 100 leu (lej) do 240 leu. 1 leu to 1 zł. Przy wyższych cenach pokoju doliczone było śniadanie. Ceny w sklepach są bardzo wysokie. Mleko – 4 zł, ser żółty-150 g – 7,5 zł, chleb- 4 zł, ropa- 6 zł/litr. Natomiast ceny w restauracjach niższe niż w Polsce.  Ciekawostką jest, że zamawiając wino w restauracji otrzymujesz nie kieliszek, ale całą butelkę. Musisz wydundzić  wszystko 😉

W Rumunii, w pensjonatach czy restauracjach, nie ma żadnego problemu z dogadaniem się po angielsku. Może to nasze wrodzone szczęście, ale trafialiśmy na osoby bardzo komunikatywne, chcące rozmawiać 😉

IMG_5637Drogi w Rumunii nie tyle, że są złe – są bardzo zakręcone, z niesamowitą ilością wioseczek i miasteczek po drodze. Nikt nie przestrzega przepisów. Przez wsie kierowcy grzeją 70-90, nie zwalniając nawet na chwilę.  Policja za takie zachowanie nie każe 😉 W miastach słychać jeden, nieustający klakson. Klaksoni się na wszystkich za wszystko.  Autostrady w Rumunii są idealne, świetnej jakości, z niepowtarzalnym widokiem z okna. Podróżując mijaliśmy co najmniej trzy kolejne w budowie.

IMG_5653 IMG_5626 IMG_5608Utrudnieniem dla kierowców są furmanki, które na drogach stanowią taki sam procent jak samochody osobowe. Zawsze wywoływały uśmiech, szczególnie te z rejestracjami 😉

IMG_5556  IMG_5573Po kilku dniach nieustannych podróży samochodowych postanowiliśmy dotrzeć nad Morze Czarne. Było to najprzyjemniejsze 400 km po rumuńskich autostradach od momentu wjechania do kraju.

IMG_5570 IMG_5585 IMG_5587Wybrzeże jest wspaniałe, woda cieplutka, tłumy ludzi, ale przy pewnym ustawieniu ręcznika i parasola można uzyskać namiastkę intymności. Pływanie polega na rzucaniu się na fale, które szczególnie wzmagają się wieczorem. Jest bosko! Pogoda pewna zawsze i w 100%, opalenizna hebanowa 😉

Są dwie rzeczy, które w Rumunii rażą i co wrażliwszych odstraszają. Wszechobecne psy. Psy w lasach, na polach, miastach, w strumykach, na parkingach, przy drogach. Wystarczy, że się zatrzymasz a już wyłania się co najmniej trzy.

Druga rzecz to śmieci. Śmieci są wszędzie. Stoją w workach, walają się po polach, na poboczach, zawalają miasta, posesje prywatne. Jest to przykry widok, szczególnie w zestawieniu widoków i miejsc absolutnie zapierających dech w piersiach.

Liczyłam, że będę mogła zrobić fotorelacje z fantastycznych potraw i tradycyjnych smaków. Niestety nic takiego nas nie urzekło. Mieliśmy tylko przyjemność spróbować tradycyjnej baklavy. Bardzo słodka, intensywna, pachnąca miodem i orzechami.
Ciekawym przysmakiem było kurtos – drożdżowa bułeczka, wypiekana na oczach kupującego, obtoczona w cukrze, orzechach lub wiórkach kokosowych.

IMG_5412
IMG_5627 IMG_5414

IMG_5386Jedynym przysmakiem były arbuzy i melony pachnąca słońcem, sprzedawanie na straganach przy drogach.

Zdjęcie 1 (2013-09-07 20-09) IMG_5659Wyjeżdżając z Eforie Nord (nad morzem) o 5.30-było 20,5°C, dobę później w Polsce 5°C 😉 Morze jest zawsze ciepłe, góry wywołują totalną pokorę i bezdech…..Podróżować to żyć! Bardzo polecam!

IMG_5450Vlad was here and we were there! 😉

Zdjęcia –  mój małżonek i dzielny kierowca w jednej osobie 😉

Reklamy